Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się pomyśleć, że sukces, który osiągnąłeś/aś, był tylko wynikiem szczęścia, a nie Twoich możliwości? A może zadałeś/aś sobie pytanie: „Nie zasługuję na to, co mam. Przecież każdy mógłby to zrobić” lub „Kiedy oni odkryją, że jestem tu… przez przypadek?”. Jeśli tak, to witaj w klubie pod wezwaniem Syndromu Oszusta! W klubie, do którego należy około 70% ludzi w pewnym momencie życia. W klubie osób ambitnych, pracowitych i realizujących swoje cele, ale mimo tego wciąż mających poczucie, że ich własne osiągnięcia wcale nie są ich zasługą. Witaj w klubie, z którego czym prędzej lepiej się wypisać, a z tego artykułu dowiesz się, jak to zrobić.
Poznaj swojego wroga
Zacznijmy od poznania swojego wroga, czyli zdefiniowania tego, czym tak naprawdę jest Syndrom Oszusta. Najprościej jest powiedzieć, że jest to zjawisko psychologiczne, w którym jednostki nie wierzą w swoje osiągnięcia i sukcesy, nawet gdy dowody na ich wartość leżą na przysłowiowym stole. Osoby cierpiące na ten syndrom często przypisują swoje sukcesy czynnikom zewnętrznym, np. szczęściu, czy przypadkowi, zamiast własnym umiejętnościom i ciężkiej pracy.
Co ciekawe, z Syndromem Oszusta zmagają się nie tylko „zwykli” ludzie, jak Ty, czy ja, ale również osoby, które znamy z telewizji, internetu, czy gazet, bo często są na ich pierwszych stronach.
Czasami czuję, że jestem niewystarczająco dobra. To uczucie, że nie zasługuję na sukcesy, które osiągnęłam.
Tak właśnie swój Syndrom Oszusta odczuwa Serena Williams, która jest wielokrotną tenisową mistrzynią.
Czasami myślę: jak to się stało, że tu jestem? Kiedy oni odkryją, że jestem oszustem i zabiorą mi wszystko?
Z takimi z kolei myślami zmaga się Tom Hanks, ceniony aktor i laureat Oscara.
To uczucie, że nie powinnam tu być, że w jakiś sposób oszukałam, by tu dotrzeć i ktoś mnie zaraz zdemaskuje.
A tak o Syndromie Oszusta mówi Michelle Obama, była Pierwsza Dama USA.
Syndrom Oszusta dotyka zatem większości z nas, niezależnie od pochodzenia, czy statusu społecznego, choć prawdą jest, że szczególnie upodobał sobie tych, którzy właśnie robią rzeczy i są w swoich obszarach specjalistami lub ekspertami. Lubi też dręczyć osoby ambitne i perfekcjonistyczne, ludzi wychowanych w rodzinach o wysokich oczekiwaniach lub uznawanych za „genialnych” w dzieciństwie, a także osoby ze świata biznesu, w którym podsyca się atmosferę rywalizacji. Innymi słowy… może go doświadczyć dosłownie każdy z nas.
Czy Syndrom Oszusta jest groźny?
Choć Syndrom Oszusta nie jest klasyfikowany jako choroba, potrafi przywołać szereg objawów zarówno natury psychicznej, jak i fizycznej. W swojej najbardziej delikatnej postaci wywołuje sporadyczny niepokój, że nie poradzimy sobie z jakimś zadaniem. Potrafi jednak ubrać się we wszechogarniający lęk przed „demaskacją” oraz stres spowodowany poczuciem, że udaje się kogoś, kim się nie jest.
W trudniejszych przypadkach za jego sprawą możemy czuć przyspieszone bicie serca, paraliżujący lęk lub ogólne napięcie, a nawet bóle brzucha, czy bezsenność.
Zdecydowanie też Syndrom Oszusta odbiera nam wszelką radość z osiągnięć, ponieważ zamiast np. świętować awans, czujemy wzmożony stres, a zamiast docenić swoją pracę, tłumaczymy sobie, że to „szczęście”, „cudowny zbieg okoliczności”, czy po prostu „przyjazne środowisko”.
Mit Syndromu Oszusta
Co ciekawe, mnóstwo ludzi uważa, że Syndrom Oszusta ma swoje pozytywne strony i nie jest wcale taki zły. Uzasadniają to tak, że dzięki jego odczuwaniu:
- ciężej pracują,
- zachowują pokorę i nie popadają w arogancję,
- stawiają sobie wyżej poprzeczkę,
- są bardziej zmotywowani i jednocześnie skromni.
Jest to mit. W rzeczywistości Syndrom Oszusta nie niesie ze sobą żadnych korzyści. Nie pomaga nam w rozwoju, ale wręcz go hamuje. Sprawia, że odczuwamy lęk, nie uznajemy własnych osiągnięć i trudno jest nam się cieszyć z tego, co jest dla nas ważne.
W skrajnych przypadkach może prowadzić nawet do depresji, zaburzeń lękowych i wyczerpania zarówno emocjonalnego, jak i fizycznego.
A w świecie zawodowym? Potrafi skutkować również rezygnacją z obawy przed porażką, porzuceniem marzeń oraz odmową awansów, a w konsekwencji… pracą poniżej swoich kwalifikacji. Co, jak pewnie doskonale wiesz, bywa naprawdę frustrujące.
3 scenariusze Syndromu Oszusta

Jeśli dotyka Cię Syndrom Oszusta, prawdopodobnie realizujesz przynajmniej jeden z trzech scenariuszy:
- Próbujesz być Superczłowiekiem.
- Dążysz do bycia Królem/Królową Prokrastynacji.
- Lub po prostu rezygnujesz z marzeń.
Superczłowieka charakteryzuje perfekcjonizm i… przepracowanie. Nieustająco próbuje sprostać naprawdę wyśrubowanym standardom i ma przeświadczenie o konieczności bycia absolutnie najlepszym w każdej życiowej roli jednocześnie. Co zasadniczo nie jest możliwe, bo w życiu zawsze coś, jest kosztem czegoś. Jeśli w danym momencie jesteśmy wspaniałymi rodzicami, to może przez chwilę nie jesteśmy najlepszymi pracownikami lub szefami i odwrotnie. Tutaj na próżno szukać jakiejkolwiek równowagi.
Być może jednak Syndrom Oszusta budzi w Tobie nie Superczłowieka, lecz Króla lub Królową Prokrastynacji. Przyznam Ci się szczerze, że ja jestem niestety w tej grupie, o czym świadczy m.in. fakt, że napisanie tego artykułu odwlekałam w czasie dosłownie miesiącami…
Gdy realizujesz właśnie ten scenariusz, najczęściej możesz odczuwać paraliż związany z niepewnością. W dodatku często pogrążasz się w bezczynności, odwlekasz wszystko w czasie, a potem rzucasz się w wir pracy na ostatnią chwilę, gdy nagle się okazuje, że deadline to jednak nie jest ruchome święto.
No i w końcu Syndrom Oszusta może sprawić, że po prostu rezygnujesz ze swoich marzeń. Gdy otwierają się przed Tobą drzwi i pojawiają się nowe szanse, nie korzystasz z nich, bo za bardzo się boisz, że nie podołasz. Wolisz zostać w miejscu, niż być „przyłapanym” na niekompetencji, czy „oszustwie”. Dlatego też nie aplikujesz na wymarzone stanowisko, odmawiasz awansu, czy boisz się odezwać na firmowym spotkaniu, pomimo tego, że masz naprawdę świetne pomysły. Przez to przez długi czas naprawdę stoisz w miejscu, co zdecydowanie nikomu nie służy.
Jak wygrać z Syndromem Oszusta?
No dobrze, wiesz już, że Syndrom Oszusta Ci nie służy. Jak więc można z nim wygrać? Podzielę się z Tobą teraz kilkoma sprawdzonymi strategiami.
Rozpoznaj swoje myśli
Przede wszystkim, by skutecznie walczyć z tym wrogiem, musisz zrozumieć, że uczucia… to nie fakty. Zmagając się z Syndromem Oszusta, wnioski zwykle opieramy na tym, jak się czujemy, a nie na tym, co robimy. Emocje często zniekształcają nasze myśli, sprawiając, że ignorujemy wszelkie informacje niezgodne z naszą wizją rzeczywistości i poszukujemy (wątpliwych) dowodów na poparcie swojego punktu widzenia.
W psychologii nazywa się to Efektem Potwierdzenia, który objawia się tym, że dosłownie mamy klapki na oczach i skupiamy się tylko na informacjach potwierdzających nasz punkt widzenia. W praktyce jeśli czujemy, że jesteśmy niewystarczający do jakiejś roli, np. zawodowej, to pośród wielu głosów mówiących o tym, że mamy wiedzę i kompetencje, by objąć nowe stanowisko, i tak usłyszymy tylko ten jeden cichutki głosik jakiegoś krytykanta z boku i to na nim skupimy swoją uwagę.
Zbieraj dowody

By nie wpaść w tę pułapkę, należy nawiązać łączność ze swoimi osiągnięciami. Jeśli nie odtwarzasz pozytywnych wydarzeń w swojej głowie, ani tym bardziej nie rozmawiasz o nich z innymi, nie mają one szansy utrwalić się w Twojej pamięci. Dlatego też należy uzewnętrzniać swój sukces, czyli uznać go i zachować w głowie, aby stał się częścią Twojej tożsamości.
Tutaj szczególnie polecam Ci zapisywanie swoich osiągnięć, zarówno tych małych, jak i tych dużych. Możesz zrobić to na komputerze lub na kartce papieru, jak Ci wygodniej. Potraktuj to, jak zbieranie materiału dowodowego przeciwko swojemu przeświadczeniu o byciu oszustem lub oszustką. Gdy zobaczysz swoje dokonania czarno na białym, łatwiej będzie Ci je przeanalizować oraz uzewnętrznić.
Na swojej liście możesz śmiało uwzględnić m.in.:
- egzaminy i certyfikaty,
- awanse i podwyżki w pracy,
- komplementy i pochwały od przyjaciół, rodziny, klientów, czy współpracowników,
- radzenie sobie w trudnych i nowych sytuacjach,
- osobiste sukcesy: np. w życiu rodzinnym lub związane z Twoim hobby.
Za każdym razem, gdy poczujesz, że Syndrom Oszusta zaczyna Ci doskwierać, spójrz po prostu na tę listę, którą możesz nawet zatytułować „Moje osiągnięcia”. Podpowiem Ci również, że patrząc na nią, warto też się zastanowić, co byś pomyślał/a, gdyby ta lista należała do innego człowieka? Co byś o nim sądził/a? Uwierz mi, że to naprawdę może zmienić Twój mindset!
Bądź dla siebie człowiekiem

Innym skutecznym sposobem na walkę z Syndromem Oszusta jest zrozumienie, że… samokrytyka Ci nie służy.
Samokrytycyzm jest wręcz tylko pozornym sposobem na walkę z lenistwem i na motywację. W praktyce negatywny monolog wewnętrzny nie tylko pogarsza nastrój, ale też może utrudniać osiąganie celów. W dodatku jeśli cały czas myślisz i mówisz o sobie źle, w końcu poczujesz się okropnie.
Dlatego też lepiej postawić na samowspółczucie, które działa na Syndrom Oszusta tak, jak kryptonit na Supermana. Według dr. Kristin Neff istnieją 3 składniki postawy współczucia:
- Dostrzeżenie sytuacji, gdy jesteś zestresowany/a lub w rozterce, ale niereagowanie krytyką czy wybuchowością.
- Bycie wspierającym, łagodnym i wyrozumiałym dla siebie, gdy przeżywa się trudny czas.
- Pamiętanie, że wszyscy popełniają błędy i doświadczają trudnych chwil.
Samowspółczucie zwiększa poczucie szczęścia, optymizmu i wdzięczności. Daje też więcej motywacji do sięgania po swoje cele i sprawia, że dużo lepiej myślimy o sobie. Pozwala też szybciej otrząsnąć się z ewentualnych niepowodzeń. To z kolei zmniejsza stres, bo skutecznie ucisza wewnętrznego krytyka. Widzisz więc już wyraźnie, że jest zdecydowanie fajniejsze od samokrytycyzmu. 😉
Akceptacja błędów i porażek
Osoby zmagające się z Syndromem Oszusta nie tylko obawiają się porażki bardziej niż większość ludzi, ale również zwracają większą uwagę na swoje błędy i mają większą tendencję do ich przeszacowania.
Jednak warto wiedzieć, że próba uniknięcia porażek w życiu przypomina starania, by uchronić się przed chorobami zakaźnymi. No… nie zawsze się uda pomimo największych starań, co udowodniła nam już pandemia COVID-19.
Zamiast więc bać się popełniania błędów i ponoszenia porażek, należy je zaakceptować jako normalną część życia. Błędy i porażki nie sygnalizują bowiem, że dotarłeś/aś do mety, lecz pokazują, że wciąż szukasz dla siebie właściwej drogi. Pomyłki nie są żadną stratą czasu, ani tym bardziej oznaką, by się poddać, lecz okazją do nauczenia się czegoś nowego i źródłem przydatnych informacji, które finalnie pomogą Ci dotrzeć do celu.
Pamiętaj też, że nowe role to dla Ciebie nowe szanse. Jeśli ktoś Ci oferuje np. awans, dołączenie do grupy projektowej, czy po prostu jakieś nowe zadanie, wcale nie oczekuje, że od razu będziesz wiedzieć o tym wszystko. To, że ktoś otwiera przed Tobą drzwi to jedynie oznaka tego, że dostrzegł Twój potencjał.
Perfekcja nie istnieje
No i na koniec warto wiedzieć, że… perfekcja nie istnieje. Dążenie do doskonałości jest jak branie udziału w wyścigu, który nie ma mety. Bo nawet jeśli dojdziesz do celu, natychmiast postawisz sobie poprzeczkę wyżej i wyżej i jeszcze wyżej. W efekcie wiecznie będziesz czuć, że jesteś niewystarczający/a.
A przecież… nie musisz być wcale championem w każdej życiowej roli. Możesz upadać (tylko potem się podnieś), możesz się mylić i możesz mówić „nie wiem”. To nie będzie oznaka słabości, lecz dojrzałości i świadomego działania, we własnym tempie i stopniowego zdobywania wiedzy i kompetencji, które przybliżą Cię do realizacji wymarzonych celów.
A ja po lekturze tego artykułu chcę Cię zostawić z myślą, że:
- To nie szczęście zrobiło z Ciebie specjalistę lub eksperta.
- To nie przypadek doprowadził Cię do miejsca, w którym teraz jesteś.
- To Ty. Twoja praca i Twoje decyzje. To TWOJA ZASŁUGA.
Pamiętaj, że idąc za słowami Suzy Kassem:
Wątpliwości zabijają więcej marzeń niż porażka kiedykolwiek.
Nie pozwól więc, by Syndrom Oszusta odebrał Ci Twoje marzenia.
Warto zapamiętać
- Syndrom Oszusta dotyczy nawet 70% ludzi, w tym osób odnoszących sukcesy.
- Nie daje korzyści – blokuje rozwój, zwiększa stres i odbiera radość z osiągnięć.
- Klucz do walki z Syndromem Oszusta: rozpoznaj myśli, opieraj się na faktach, praktykuj samowspółczucie.
- Twoje sukcesy to efekt pracy i kompetencji – nie przypadku. Zasługujesz na nie!
Bardzo ważny i trafnie napisany tekst. Czytając, miałam nieodparte wrażenie, że temat ten, choć teoretycznie uniwersalny, w praktyce znacznie częściej dotyka kobiet. Może dlatego, że przez lata uczono nas skromności, grzeczności i tego, żeby nie „wychodzić przed szereg”. A perfekcjonizm? Kiedyś myślałam, że to moja supermoc. Dziś wiem, ile energii kosztuje bycie „wystarczająco dobrą” we wszystkim i jak bardzo to potrafi zatrzymać rozwój. Patrząc na mężczyzn, mam czasem wrażenie, że nawet jeśli też zmagają się z tym syndromem, to są po prostu lepsi w jego maskowaniu. Może to kwestia wdrukowanego poczucie „zajebistości”, którego kobietom nierzadko brakuje. U nas wciąż zbyt często sukces potrzebuje zewnętrznego potwierdzenia. A największy problem? Brak punktów odniesienia. Skąd mamy wiedzieć, czy „już możemy sięgnąć po więcej”, skoro nie mamy dostępu do tej tajemnej wiedzy, jak wygląda „kompetentny… Dowiedz się więcej »
Zadziwiające jak wielu osób dotyczy ten problem. Niemniej zostaje nam te 30%, które faktycznie nie ma pojęcia, dlaczego znaleźli się w tej roli, w której są…